Przyjście Niespodzianego rządzi się swoimi prawami. Czasem zapowiada swoje przybycie, ale sygnały są tak subtelne, że łatwo je przeoczyć. Tylko wytrawni znawcy  tematu i wrażliwi obserwatorzy potrafią je dostrzec…

Niespodziane jest jak gość, na którego nikt nie czeka, na którego nie ma miejsce przy stole … Gdy przychodzi – siada na środku pokoju i czeka aż przygotuje się mu przestrzeń. Otwiera walizkę i daje znać, że zostaje i że wymaga odpowiedniego przejęcia. W ogóle nie przejmuje się tym, że zestresowani domownicy kręcą się wokoło, nerwowo szukając rozwiązania.

Niespodziane nie zadaje pytań. Nie jest też zainteresowane tłumaczeniem, skąd przyszło, dokąd zmierza i na ile zostaje. Raczej go to dziwi, a może w ogóle się tym nie przejmuje. Nie ma szczególnie refleksyjnej natury.

Czasem Niespodziane wparowuje do domu, wprost eksplodując radością. Rozrzuca wokół kwiaty, czekoladki, śmieje się tak głośno, że budzi dziecko sąsiadów. Ale widząc miny ludzi, zastanawia się, co zrobiło nie tak…

Ono po prostu przyszło… Jak ma w swojej naturze nomady. Gdy czuje, że osiadło, zbiera niespostrzeżenie manatki i wychodzi, cicho zamykając za sobą drzwi. Idzie pustymi ulicami, patrzy w okna szczelnie zasłonięte roletami i nagle coś każe mu się zatrzymać i zapukać do pewnych drzwi…