Smutek jest  nieproszonym gościem. Siada w kącie i ze spuszczoną głową słucha tych wszystkich przykrych słów pod swoim adresem. Nikt go nie częstuje herbatą. Wszyscy czekają aż sobie pójdzie. Smutkowi nic się nie należy. Nikt go nie lubi. Nikt go nie pyta o zdanie…

Tymczasem smutek przychodzi z wiadomością, nad którą trzeba się zatrzymać. On jest tylko posłańcem – tego wszystkiego, co było przed nim. On jest ciszą, w której dochodzą do głosu stłumione głosy. Jest zatrzymaniem w szalonym biegu. Jest przejściem między końcem a początkiem.

Jeśli widzi, że nie ma dla niego miejsca, przychodzi po raz kolejny i kolejny. I zostaje na dłużej. Chce być wysłuchany i zrozumiany, bo ma dobre intencje. Bo bardzo mu zależy na tych, których odwiedza. Bo ma ważną misję. Bo chce, by ci, do których przychodzi zatrzymali się na chwile i sprawdzili, czy ich życie jest szczęśliwe. Zapowiada zmiany lub do nich zachęca. Namawia do troski i zajęcia się sobą.

Kiedy następnym razem przyjdzie do Ciebie Smutek, porozmawiaj z nim przez chwilę i posłuchaj, co ma Ci do powiedzenia…