Życie i Śmierć spotykają się zawsze przy narodzinach. Siedzą i podziwiają ten cud i za każdym razem milkną z wrażenia. Życie jako pierwsze  całuje czółko  dziecka. Śmierć tylko patrzy z boku i uśmiecha się z czułością.  

Życie jest Matką Chrzestną.  To Życie bawi się drobnymi paluszkami i szczebiocze do tego małego stworzenia. Śmierć tylko patrzy i chodzi krok za Życiem. Spogląda przez jego ramię.  To Życie towarzyszy dziecku podczas pierwszego dnia w szkole. Wzrusza się przy pierwszym pocałunku, roni łzę podczas ślubu, przeżywa kolejne narodziny. Pociesza w chwili smutku i trudności. Jest świadkiem wzruszeń i upadków. Jest wiernym towarzyszem i najlepszym przyjacielem. 

Ale przychodzi moment, kiedy to Życie usuwa się w cień. Zaprasza Śmierć. I wtedy ona przychodzi i z wielką troską przytula człowieka. Zamyka mu powieki i wycisza oddech. Daje mu spokój i nadzieję.  Jest obecna do ostatniej iskierki. A potem bierze człowieka go za rękę i prowadzi na drugą stronę rzeki.