Tak, dobrze czytasz. C i ę ż k a p r a ca. Ale jak to, zapytasz. Przecież relaks, zwłaszcza podczas masażu, polega na tym, że leżę i pachnę… To prawda, ale…

Czujesz, że ciężko Ci się wyłączyć? Że niby wszystko jest ok, ale Ty, zamiast odpoczywać na masażu, mielisz w głowie cały ostatni tydzień. I przeżywasz wczorajszą spinę w pracy.

Czemu? Bo ciało pamięta te sytuacje. Bo wczoraj spiełaś się i podniosłaś barki. I zacisnęłaś zęby. Tylko ich nie rozluźniłaś. A teraz chcesz coś zrobić dla siebie i to jest super. I brawo za decyzję.

Ale czemu to nie działa… Czemu ten relaks od razu nie przychodzi? * Choć Ty jesteś w wielkiej potrzebie…! Jeśli nie przychodzi, to warto mu pomóc.

Co możesz zrobić? Zatrzymaj się. Zatrzymaj się w ciągu dnia na minutę i poczuj swoje ciało. Barki, szyję, brzuch… Czy są napięte czy rozluźnione? Czujesz ciężar czy przestrzeń? Zacisk czy luz? I nie rób nic. Poczuj to. Nie działaj. I to jest ta ciężka praca. Pobyć ze swoją niewygodą przez moment. Oddychaj. Może zniknie? Zrób eksperyment. Jak Ci „po”?

Zapytaj siebie: jak się czuję? Co teraz potrzebuję…? Czasem to są małe rzeczy… Łyk herbaty, 2 min samotności, ulubiony zapach. To zajmie Ci dosłownie chwilkę, a Ty w tym czasie trochę odetchniesz. To co? Masz 5 min dziennie?
*czasem od razu przychodzi, dont worry;)).
Cdn