Co wybrać…?  Co robić, jak masz milion pomysłów i nie wiesz, od czego zacząć? Nie ukrywam, że znam ten temat.  Przerobiłam już parę kierunków studiów, krajów i zawodów. I często się frustrowałam i mówiłam sobie: Ej, dziewczyno – nie wiesz czego chcesz!, Zdecyduj się w końcu!, Tak dłużej nie można! Tak, mówiłam sobie te wszystkie niefajne rzeczy i czasem mi się jeszcze to gdzieś zdarza, chociaż już to zauważam, widzę te czarne chmury nad moją głową i staram się je rozpędzić. Co mogę Ci od siebie powiedzieć na temat dokonywania wyborów.

1. Rusz się

Czasem najlepszą odpowiedzią na pytanie:  „Co zrobić?” jest „Cokolwiek”. Po prostu trzeba ruszyć w jakąkolwiek drogę, żeby zacząć działać, żeby się cokolwiek zadziało.  W miejsca, w którym jesteś, nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego, co się wydarzy. Ale kiedy jesteś w drodze, zaczynają się otwierać nowe możliwości, okoliczności. Uczysz się, poznajesz nowych ludzi, zbierasz wiedzę i doświadczenie…

2. Siedź w miejscu

Tak – paradoksalnie – to również jest sposób, żeby dokonać wyboru – szczególnie, jeśli działamy impulsywnie, zrywami i ogólnie jesteśmy w wirze zdarzeń, obowiązków. Czasem po prostu trzeba zatrzymać całą tą falę i usiąść na chwilę. Naprawdę świat się od tego nie zawali. A mamy wtedy szansę cokolwiek usłyszeć – a mówię o takim głosie ze środka. Z samego środka…

3. Zadawaj sobie pytania

A Ty? Co byś naprawdę chciała? Czy zadajesz sobie to pytanie? Czy na nie odpowiadasz? Ale nie tak: Chciałabym mieć dużo wolnego czasu, odpoczywać i mieć fajną pracę. Nie, chodzi mi o taki konkret. Co byś naprawdę chciała robić? Gdyby nie istniały żadne ograniczenia – zewnętrzne i wewnętrzne, gdyby nie było troski o pieniądze, o to, co ludzie powiedzą czy poczucia wstydu? Co byś wtedy robiła? Jeśli wiesz, co byś chciała, ale tak naprawdę – z brzucha i serca, to łatwiej będzie Ci wyznaczyć drogę. Możesz usiąść i zadać to pytania („Co bym chciała…?”) na przykład 15 czy 20 razy… Ciekawe, co sobie odpowiesz?

4. Słuchaj siebie

Siebie i swojego brzucha. On zna odpowiedź! Zadaj sobie dowolne (najlepiej trudne ) pytanie i skup uwagę na swoim ciele – jak Ci z tym? Czy czujesz spięcie w brzuchu, mdłości czy raczej lekkie pobudzenie? Jesteś rozluźniona, spięta czy masz w sobie gotowość do wymarszu? Niektórzy pytają swojego serca, swojej duszy, dla mnie to podobne drogi, ale ciało mi osobiście daje najwięcej konkretów. Jakby to ładnie powiedzieli mądrzy ludzie – jego reakcje mogą być emanacją tego, co głęboko w środku.

5. Słuchaj innych

Słuchaj, ale też bez przesady. Nikt nie jest w Twojej skórze i nikt nie ma patentu na nieomylność. Ale ludzie mają swoją doświadczenia i mogą nam pokazać swoją ścieżkę.  Dzięki innym możemy uzyskać nowe spojrzenie na swoje sprawy, nabrać dystansu, a on czasem jest niezbędny, żeby mieć jaśniejszy, świeższy ogląd sytuacji.

6. Nie trać z oczu celu… albo i trać…

Jak już wiesz do czego dążysz, to idź tam małymi krokami. Oczywiście po drodze może się okazać, że to nie do końca to albo wydarzy się milion niespodziewanych rzeczy, ale…  Trzymaj się swojego wewnętrznego kompasu. Sprawdzaj. Obieraj sobie cel, bo wtedy jest w ogóle szansa, że dokonasz jakiegoś wyboru, ale bądź otwarta na to, co wydarzy się po drodze.

7. Badaj, w którym jesteś miejscu

Może nie za bardzo chodzi o to, by się jakoś mocno rozliczać, ale… Warto wiedzieć, co nas zbliża, a co nas oddala od naszej drogi. Czy poddajemy się wpływom i jesteśmy łódką na  wzburzonym morzu czy trzymamy w ręku ster. Oczywiście – jeśli chcemy pobłądzić i poszukać albo rozłożyć ręce z wielkim „Nie wiem”, to tez jest ok, ale warto to zrobić na maxa. Na maxa odpuścić na przykład…

Co jeszcze nam może pomóc w dokonywaniu wyborów? Niektórzy szukają znaków… Możesz zostać miejską szamankę – wyjść w świat i szukać odpowiedzi – na bilbordach, w rozmowach innych ludzi, w przyrodzie…  To też jest jakiś sposób, jeśli czujesz ten klimat. Aaa, chyba najważniejsze w sztuce wyboru. Błędy, pomyłki, potknięcia… Nie da się ich uniknąć. Nie da się być doskonałym. Nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć, więc najlepiej wybierać to, co subiektywnie jest najlepsze w danym momencie, bo przecież tak chcesz żyć, prawda – z zaufaniem do siebie i swojej mądrości…?



PS. Dlaczego antyporadnik? Bo ja wiem, że Ty wiesz, czego chcesz… Co Ci będę radzić… 😉