utworzone przez | Cze 9, 2016 | różne | 0 komentarzy

Próbuję  różnych sposobów na podróżowanie i poznawanie świata – jeżdżę, latam, płynę, eksploruję, smakuję, rozmawiam… Szukam ciągle dziury w całym i odpowiedzi na różne pytania. Tak mam. I chyba polubiłam to w sobie, tak samo jak polubiłam, a właściwie pokochałam, wędrówki. Najlepiej długie. Najlepiej w górach. Najlepiej w Hiszpanii, ale to już szczegóły.

Wędrowanie, chodzenie się, szlajanie, błądzenie, gubienie się i odnajdywanie – to mój sposób na poznawanie nowych miejsc i siebie. Nawet na swoje potrzeby ukułam taką teorię, że większość moich problemów rozwiązuje się po 10 km marszu, a jeśli ciągle są, to wytrzymują do 15 km (nie licząc, rzecz jasna, odcisków, deszczu, skwaru i etc).. Nie chodzi tu o to, by się zamęczyć do cna zupełnie, by stłumić wszystkie trudne emocje. Bardziej chodzi o to, by uwagę przenieść na to, co jest wokół, na spokojne poznawanie świata na wyciągnięcie ręki. Znajduje się wtedy czas, by nie tylko patrzeć, ale również zobaczyć – kwitnące drzewo, wyjątkowy kamień, uśmiech dziecka…

Jeśli szlak jest mało uczęszczany, każde spotkanie ma w sobie pewne napięcie – bo nie za bardzo jest jak się schować przed tą drugą parą oczu, ale może być  też przepełnione ciekawością, chęcią poznania czy krótkiej rozmowy.

Długie wędrówki to też relacja na dobre i złe z moim ciałem. Poznaję go bardzo dobrze, bo daje mi o sobie znać, bo potrzebuję je odpowiednio poić, karmić, dbać i zaleczać ewentualne bolączki. Odwdzięcza mi się za to siłą. Chociaż czasem rano jest ciężko zwlec się na  kolejny odcinek trasy, to poranny rozruch i niezbędna kawa skutecznie stawiają na nogi.

A jak znajduje drogę? Miejsce? Przede wszystkim słucham świata… Otwieram szeroko oczy, uszy i… książki. Kojarzę fakty, zbieram inspiracje. Daje się im uwieść, a potem filtruje je przez swoje możliwości, chęci i aspiracje. Pozwalam sobie marzyć i wierzyć, że mogę swoje pragnienia urzeczywistniać, bo mam na to przykłady – takie małe i duże (związane z podróżami, ale też np. kursem, o którego ukończeniu myślałam już jako nastolatka).

Marz, ale zrób krok dalej. A potem jeszcze jeden i kolejny. I jeszcze parę. Zapisuj swoje pragnienia, mów o nich. Zrób coś. Rusz się. Wyjdź z domu. Nawet jeśli myślisz, że jest za późno to za parę lat, jeśli czegoś nie zrobisz, ciągle będziesz w tym samym miejscu. A nawet mały krok spowoduje, że możesz coś odkryć. Zobacz, co jest za rogiem, po drugiej stronie lustra… Zrób coś inaczej. Wpuść trochę powietrza do swojego życia. 🙂 powodzenia! Może podzielisz się swoimi odkryciami?