Kończenie ma parę imion. Kończenie jest czasem marudne i płaczliwe, a innym razem ekscytujące i porywcze. Ale za każdym razem zatrzymuje się na chwilę i ogląda się za siebie. Prawie zawsze trochę tęskni,  jeśli nie teraz- zaraz, to potem – po.

Kończenie lubi siebie, bo odradza się na nowo. Chociaż czasem trochęje to boli…. Zatrzymuje się na chwilę,  ale potem mocno rusza z kopyta.  Kończenie samo siebie przeraża, bo czasem zawsze przychodzi mega-super-coś-nowego-z-innej-beczki.

Kończenie nie lubi tęsknoty, ale tęsknota lubi Kończenie. Kończenie wierci się z niepokoju, chce już przeskoczyć parę kroków do przodu, ale się nie da.

Kończenie często zapomina, jak wygląda poprzednie Kończenie, chociaż tak naprawdę to bardzo dobrze je zna.  Zna, ale zapomina. Trochę się czuje, jakby to był pierwszy raz, ale zarazem- jakby było tak od zawsze.

Kończenie siedziało w kącie. Dość długo. Czekało na swoje pięć minut, które wybrzmiewa znacznie dłużej. Kiedy dano mu głos – miało wiele do powiedzenia. Gestykulowało, robiło znaczące pauzy, sięgało po najgłębsze emocje. Bo nie wiedziało, kiedy będzie miało kolejną możliwość….