Niektórzy terapeuci mają ciężką rękę i dociskają tak mocno, że brakuje Ci tchu, a na czole pojawiają się kropelki potu. Inni są bardziej eteryczni i masz wrażenie, że prawie Cię nie dotykają.

Ja jestem mniej więcej pośrodku. Lubię konkretny dotyk, dzięki któremu lądujesz w ciele. Ale też ten, który szanuje Twoje ciało. Respektuje jego granice. Taki masaż według mnie rozluźnia. I widzę to u swoich klientów. Staję się dla nich dodatkowym zmysłem. Przez moje ruchy wędrują po swoim ciele i poznają je na nowo. Jakby pierwszy raz tam byli. Od wielu lat.

Chcę, by masaż był dla Ciebie oparciem – jak czułe, ale mocne ramiona przyjaciela. Nie chcę, być zaciskała zęby i cierpiała. W masażu przechodzę kolejne warstwy. Najpierw możesz niewiele czuć mimo sporego nacisku. Twoje ciało jest zaciśnięte niczym pięść. Zestresowane, zmęczone, wytresowane codziennym stresem do tego działać na pełnych obrotach, pomimo zmęczenia. Wspólnie rozpuszczamy napięcie – bo tylko jeśli mnie wpuścisz, pójdę dalej. Na kolejnych masażach możesz czuć więcej i inaczej. Jakbyś odzyskiwała ciało. Ta droga nigdy się nie kończy, bo wiele jest do odkrycia…Pamiętaj, że zawsze możesz powiedzieć, jeśli jest Ci niewygodnie, zimno, za mocno. Masaż jest dla Ciebie, a nie Ty dla masażu!